2011/10/02

Dzisiaj mała recenzja.



Pentax p3n, p30n, p30t



Niedoceniony plastikowy książę o trzech imionach p3n, p30n, p30t.
Pentax p30n w stanach znany pod trosze inną ksywką p3n produkowany były między rokiem 1988 a 1990. W Latach 90 przyszedł na świat jego pozorny następca który był produkowany do 1997 r.
Ale dlaczego pozorny? Z bardzo prostego powodu zmiany pomiędzy dwoma modelami są czysto kosmetyczne.
p30n


Nowy model przede wszystkim zmienił kolor z czarnego na szary. Niestety szary kolor
nie jest wynikiem zmienionego materiału z którego został wykonany ale malowania.
Aparat na początku nie sprawia wrażenia pomalowanego bo zrobione jest to bardzo dobrze
lecz z czasem farba na kantach zaczyna się wycierać pokazując swoją prawdziwą twarz.

Drugą ważną zmianą jest matówka p3n/p30n posiada raster oraz klin poziomy.
W nowszy modelu został zastosowany klin skośny tzn poprzeczny oczywiście nie rezygnując z rastera.


Trzecią zmiana to klapa komory filmu. Firma postanowiła odchudzić i tak lekki korpus p3n/p30n
i w nowym modelu zastosować plastikowe drzwiczki zamiast metalowych jakie miały modele produkowane przed rokiem 1990.

Poza wymienionymi sprawami żadnych innych zmian nie zauważyłem.

p30t


Teraz troszkę technicznych spraw.

Aparat w dużej mierze jest zbudowany z plastiku ale nie jet to taki o sobie plastik.
Jest bardzo dobrej jakości nie pożałowali także na jego grubości dzięki czemu aparat jest solidny i
nie ma tu mowy o trzeszczeniu czy pęknięciu. Naprawdę nie żałuje że nie jest wykonany z metalu bo tylko by zyskał na wadze. Nasz główny bohater posiada gumową okleinę z wyprofilowanym małym gripem z przodu i wypustką pod naciągiem umożliwiającą wygodny chwyt aparatu nawet przy moich olbrzymich dłoniach.

Do dyspozycji mamy wachlarz czasów od 1s do 1/1000s plus tryb Bulb oraz synchronizacje lamy błyskowej do 1/100s. Aparat posiada tryb auto P działa jako priorytet przysłony. O dziwo poradził sobie nawet ze slajdem.

Pentax ma bardo duży wizjer z kryciem w zupełności zadowalającym 92%. Po nad to posiada świetny diodowy podświetlany wyświetlacz który pokazuje nam tryb, drabinkę czasów oraz na niej wskazania światłomierza.

Aparat został zaopatrzony w bagnet pentaxa KA i styki, posiada przycisk blokowania ekspozycji, 12 sekundowy samowyzwalacz oraz podgląd głębi ostrości.

Jedynymi minusami tego korpusu jest automatyczny czytnik DX, brak manualnego ustawienia czułości filmu oraz elektroniczny przycisk migawki. Pierwszy minus jest dość irytujący ale za to do drugiego można się szybko przyzwyczaić zwłaszcza, że miejsce na wężyk spustowy
mieści się na boku mocowania obiektywu.

Zapomniałem jeszcze o jednej wadzie. Aparat działa wyłącznie z bateriami. Z ich dostępnością nie ma problemu (rl44, 1,5V) lecz gdy w środku głuszy nam padną i nie mamy zapasowych to jesteśmy w ciemnej d...e. Na szczęście aparat nie ma dużego poboru prądu od roku działa mi na jednych bateriach. Problem jest przy długich naświetlaniach na Bulb kiedy migawka jest elektronicznie podtrzymywana przed zamknięciem. Przy kilkugodzinnym naświetlaniu migawka potrafiła się zamknąć przez wykorzystanie baterii.



Mam do sprzedania właśnie pentaxa p30t 
gg:2784410
e-mail: bartunia@gmail.com

1 komentarz:

  1. bardzo fajnie napisana recenzja - blogi też super - zapraszam do mnie na "pole w kadrze"

    OdpowiedzUsuń